Kategorie: Wszystkie | Paski | Roboty | W norze
RSS
środa, 16 maja 2012
DARedeV.il

 

Dostałam dziś takie Prezenty, że... nie wiem, co napisać...

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!

 

 

 

 

 

21:02, elektra_saga
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 maja 2012
Na promieniu światła*

* Gene Brewer

 

 

00:46, elektra_saga , W norze
Link Komentarze (7) »
niedziela, 06 maja 2012
Długości odklejanych ślimaków

 

 


 

 

 

Nie, nie pójdę spać; i nie krzycz już proszę na mnie.

Będę warować do świtu, szczerząc kły, wiedziona instynktem oszczenionej suki. Jak głodna hiena wpatrując się w twoje czoło, rozszarpię każdą marę. Odmierzam twój oddech idealnie symultanicznie własnym, zabijam najlżejszy gwałt na ciszy. Wyliżę do czysta twe jęki ran zdechłego dnia, zaszczepię ci przeciwciała w środku nocy. Tuż przed wschodem położę się bezgłośnie obok, nie zauważysz rozpostartej nad sobą czerni dziur nieludzkich źrenic.

Śpij. Ja dziś nie zasnę - po co bym miała, Miły? Przecież jednym ruchem rzęs przemieniasz w sen moją jawę, którą śnię od dnia narodzin. Tak, zostawię dla ciebie w powietrzu zapach mokrej sierści - wiem, lubisz.

02:39, elektra_saga
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 maja 2012
Niezjedzone

 Sisters of Mercy

 

F. Miller

 

 

I TaK, odnaleźli się; poza czasem i przestrzenią. Na złość, w co ze wszystkich sił mięśnia sercowego pragnie się wierzyć, i dlatego, asekuracyjnie, wierzyć się przestaje; a potem... a potem zapomina, że i jak wierzyć, że wiara góry... może trocha wstyd, ale generalnie jakże wygodnie, panie 'dzieju, choć już dawno nie Dobro-, o co przeca mniejsza! Zaś oni na omen, na zły urok, na pohybel. Wszystkiemu, wszystkim - i niech boli, choćby tamci swe rany spektakularnie pokazywali, wtykając w stygmaty skażone badyle rozwartych urazą oczu. "Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?" kiedy ofiara staje się oprawcą, a kat Siostrą Miłosierdzia Dywizjonu Radości. Wylewa łzy, tak, jak nigdy nie płakała - tak, jak musi być, gdy wybucha źródło życiodajnego. Otoczyły ją czułe, skórzaste skrzydła Borisa, a krwioobieg wrzeszczy radością oddania ostatniej jego kropli. Błękitnej, jak kobiety, która jest pułapką. Nie pozwolił jej być nagą wśród tłumu. Odpowiedziała mu: Chcę.

23:10, elektra_saga
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 kwietnia 2012
Raport prota*

 

- Ale Frankie jest istotą ludzką! Tak samo Bess!


- Nie, nie są! Właśnie dlatego zamknęliście je w tym waszym więzieniu!


- One nie należą do homo sapiens?


- Oczywiście, że należą. Ale bycie "ludzkim", drogi panie, jest stanem umysłu. I do tego paskudnym.

* Gene Brewer Światy prota

 

 

Im bardziej przeciętna ludzka jednostka, tworząca przeciętny ze swej definicji ogół, tym uporczywiej neguje fakt, że wszystko co posiada, stanowi jedynie grunt tymczasowy.

Wprogramowanym myśleniem stereotypowym, swoje, a co gorsza wszystkich innych życie, traktuje przedmiotowo, niczym organoleptyczną przestrzeń, w której do orientacji służy punkt stały stałego odniesienia. Konotacją terytorialną, w napędzanej zakompleksieniem i chciwą zawiścią agresji, nadaje sobie prawo w chorym na niedowartościowanie mniemaniu - do aneksji, degradowania i destrukcji niedefiniowalnego a priori cudu; przy nagminnie symultanicznym zmontowywaniu naprędce temblaka z drugiego, stanowiącego dla niej pole żerowiska człowieka, do którego przykleja się jako pasożyt, wierząc święcie, nierzadko w podporach pseudo religijności, że sama jest najwspanialszym i altruistycznym dawcą. W następstwie egoistycznego terytorializmu szczególnie dom - w rozumieniu i dosłownym, i metaforycznym - zamiast logicznego pojmowania akcydentalnego, przyjmowany zostaje aksjomatycznie jako element stały [odniesienia], z dodaniem obarczenia obowiązkiem zapełniania go niepotrzebnymi przedmiotami i pozorami uczuć; zaś jego utrata, w konsekwencji wcześniejszego nieliczenia się z kimkolwiek poza samą sobą, powoduje tak silne poczucie zagubienia, że wybitnie skutecznie napędza narkotyczne, a rzeczywiste pragnienie nie zmieniania czegokolwiek - bo implikuje przyjęcie odpowiedzialności za siebie - pod pozorem odczucia niemożliwości jakiekolwiek ruszenia do przodu, uzasadnianego wmówieniem utraty stałego gruntu.
Który jest przecież czystym oniryzmem.

 

 

 

 


Z. Libera Mieszkańcy

19:52, elektra_saga
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
0n

 

Nie chcę być.

To wcale nie takie trudne.


Im bardziej znikam, zatapiając się w innych, tym mocniej się staję. Im więcej dekoncentruję się od siebie, tym pełniej pojmuję mnie samego. Im mniej egoistycznie pochłaniam, tym silniej odczuwam się częścią Całości. Wyrywam wnętrzności - mleczaki dające upust nowym zębom; wybiję je, wypluwając serce. Bo w niezliczonej możliwości wyboru ścieżek, chcę wybrać twoją. Wejść tam, gdzie boisz się wstąpić - aby ktoś już na ciebie czekał. Ja, fan waszego psychodelicznego samo grania.


I tak - przecież - chciałem czegoś dla siebie. Rozwierając drobne piąstki dziecka, znalazłem w nich dwa perliste klejnoty, ocieplone oddechem w prezenty. Chronię je w ustach.  

 

 

 

                                          J. Beuys

01:05, elektra_saga
Link Komentarze (3) »
czwartek, 05 kwietnia 2012
Nie chcę być Julią bierną na balkonie

 

Nie będę Julią

 

BOBOLICE fot. P.Właściciel/F. Miller

sobota, 31 marca 2012
Nieznośna lekkość bytu

 

Ludzie nie potrafią być szczęśliwi, mimo, że mogą mieć wszystko. Na ich nieszczęście Istnieją też Inni, którzy są szczęśliwi, pomimo wszystko.  

 

 

 

MORSKO fot. P.Właściciel/ Z. Beksiński

sobota, 17 marca 2012
Roboty. Epizod 12.

 Poganie

 

W. Tillmans

niedziela, 11 marca 2012
Ontologia, czyli metafizyka klasyczna

 

Podobno liczne grono ludzi na imperatyw opowiedzenia czegoś o sobie, wypowiedź zaczyna, a co gorsza - nierzadko kończy, od przybliżenia życia zawodowego. Kontestując owo zasmucające uwarunkowanie, koleżanka zwykła zachwycająco odpowiadać, że jest hedonistką.
Być albo nie być?
Oto jest.....em egzystencjalistką.
Już próba definicji filozofii, którą przyjęłam ontologicznie czucio-kośćcem oraz zaimkiem dzierżawczym, zawiera ów smakowity haczyk, iż żaden z czołowych myślicieli tego nurtu pod termin egzystencjalizmu podpiąć by się z własnej, niezgwałconej woli, nie dał. Pod żaden -izm ściślej, ponieważ nurt egzystencjalny, paradoksalnie do obiegowo rozumianej nazwy, stanowi - repetując za Jaspersem: śmierć filozofii egzystencji. Jest myślą post Heglowską, a dokładniej: contra Heglowskiemu pryncypializmowi, racjonalizmowi, wtłaczaniu wizji nadrzędnej całości i obiektywizmu, któraż to choćby z powodu, że była jego własną, obiektywną nie mogła być a priori. Nie: egzystencjalizm więc, lecz prędzej: nie-egzystencjalizm, z niwelacją wszelakich -izmów do niczego. Występujący przeciwko usystematyzowaniom oraz wygodnemu brakowi indywidualnej odpowiedzialności, usprawiedliwianej pokrywką uniwersalimzu, staje po stronie bezstrony poza bezstronnością, opowiadając się za prawem każdego z nas do subiektywizmu, nie podporządkowywania żadnym, krępującym prądy myśleniowe,  odgórnie narzucanym ideom. "Nie życzę sobie być paragrafem w systemie" - powtórzę za Kierkegaardem, który pierwszy rozkrzyczałby się vetem za nominowanie go pierwszy(m) - ojcem egzystencjalizmu. Ponieważ ani człowieka, ani życia, nie da się, a zatem nie można sprowadzać do kajdan naukowych doktryn. Jakże doszukać się wspólnych podzbiorów (i właściwie po co)? Są płynne - jak nadrzędność indywidualnych emocji; stąd egzystencjalista pozostaje w ciągłym, uczuciowo-intelektualnym ruchu; nie będąc, lecz bezustannie się stając. I stojąc w cieniu Heideggerowskiej trwogi.  Bowiem jesteśmy, ale nie znajdujemy dla tego faktu uzasadnionej przyczyny, przeniknięci zarazem świadomością nieuniknionych końców. Człowiek musi bezustannie zmagać się z tym doświadczeniem, biorąc wyalienowanie odpowiedzialność za swój własny los. Życie, a za nim nie-egzystencjalizm, nierozerwalnie związane są doznaniem samotności, melancholii i irracjonalności ludzkiego bytu, zmierzającego nieuchronnie ku śmierci.
I znów filozofia nie-egzystencji, alergicznie reagując na nawet swoje własne usystematyzowania, ma rację; i dlatego jest moja.
Bo w życiu nagle, zwykle, wbrew wszystkiemu, pojawia się zielona nadzieja. Ponad wszystkim i nade wszystko.

 

 

 

 

S. Dali

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Zakładki:
Blog
Samiec
Strange too
Szablon
stat4u